Somnifobia

Treść zamieszczona przez

Pośród wielu fobii, z których zdecydowana większość utrudnia co prawda codzienne funkcjonowanie, ale jednak nie zagraża na dłuższą metę życiu, znajdują się także te, które mogą mieć bardzo negatywny wpływ na nasze zdrowie. Jedną z nich jest somnifobia.

Skąd się bierze lęk przed snem?

Somnifobia, jej inna nazwa to hipnofobia, jest, mówiąc najprościej, długotrwałym lękiem przed snem i zasypianiem. Przyczyn tej fobii może być kilka.

Somnifobia strach przed snem

Po pierwsze, może być ona związana ze stresem pourazowym – dotyczy wówczas osób, które w przeszłości doświadczyły traumatycznego wydarzenia w czasie snu lub tuż po przebudzeniu (np. zostały zaatakowane czy – w przypadku dzieci – obudziły się w pustym mieszkaniu lub nie mogły odnaleźć swoich rodziców).

Drugą przyczyną występowania fobii są nawracające koszmary senne – np. powtarzające się drastyczne sceny lub sny o śmierci bliskich osób – które pozostawiają po sobie silne wrażenie i budzą w śniącym obawę o własne zdrowie psychiczne.

Somnifobia może występować także równolegle z innymi fobiami i zaburzeniami lękowymi, takimi jak chociażby nerwica. Oczywiście, jak to w przypadku fobii bywa, ogromną ilość przypadków stanowią osoby, u których nie występują żadne racjonalne wytłumaczenia lęku przed snem. Tacy ludzie mogą się obawiać utraty kontroli nad własnym ciałem albo tego, że ze snu już się nie wybudzą.

Objawy i zagrożenia somnifobii

Symptomy fobii występują nie tylko tuż przed zaśnięciem – w wielu przypadkach lęk pojawia się już we wczesnych godzinach wieczornych i narasta wraz ze zbliżaniem się pory nocnej. Poza samym lękiem mogą pojawiać się: mdłości, uczucie suchości w ustach, natłok myśli, problemy z oddychaniem, a nawet ataki paniki.

Pierwszym odruchem osoby dotkniętej somnifobią jest ograniczenie, a w końcu zupełne unikanie snu. Po jakimś czasie niedostateczna ilość snu zaczyna mieć nie tylko fizyczne, ale i psychiczne skutki. Cierpiący na fobię odczuwa ciągłe zmęczenie, znacząco obniża się jego odporność i zdolność do koncentracji. Do tego dochodzi uczucie poirytowania, które prowadzi do pogorszenia stosunków z otoczeniem (w tym także z najbliższymi) czy stres związany z mniejszą wydajnością pracy. Ta samonakręcająca się spirala może prowadzić do jeszcze poważniejszych zaburzeń – nerwicy czy depresji.

Ze względu na zagrożenia, jakie dla organizmu mogą się pojawić w wyniku długotrwałego braku odpowiedniej ilości snu, osoba cierpiąca na somnifobię powinna koniecznie skontaktować się z psychologiem. Samodzielne próby poradzenia sobie z problemem, np. poprzez zażywanie środków nasennych, mogą wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Ważne jest również ustalenie przyczyny – jeśli takowa istnieje – występowania fobii.

O somnifobii z autopsji

Można powiedzieć, że jako osoba cierpiąca na ten rodzaj fobii miałam pewien komfort – doskonale wiedziałam, z jakiego powodu zaczęła u mnie występować. W moim przypadku były to nawracające – i mówiąc nawracające mam na myśli każdą noc – koszmary. Nie miały jednego stałego motywu – czasami były to krwawe sceny rodem z najgorszego horroru, innym razem śniłam o osobach, które znam, ale które cierpiały na jakąś ciężką chorobę – psychiczną lub fizyczną. Raz na jakiś czas śnił mi się bardziej „tradycyjny” koszmar – brak możliwości ucieczki przed zagrożeniem czy uczucie spadania tuż przed zaśnięciem, które zresztą regularnie towarzyszy mi do dzisiaj.

Po kilku nocach budzenia się z przerażeniem z takich snów zaczęłam starać się jak najbardziej zmęczyć przed snem, by spokojnie przespać całą noc. Kiedy i to przestało pomagać, zaczęłam unikać snu jak tylko mogłam – spałam po kilka godzin na 3-4 dni, starałam sobie znajdować zajęcia, które jakoś wypełniłyby te długie nocne godziny. Oczywiście po kilku tygodniach takiego funkcjonowania organizm zaczął nie dawać rady, a rosnące obowiązki w pracy zmusiły mnie w końcu do wizyty u psychologa.

W ten sposób dowiedziałam się, że rzeczywistą przyczyną fobii była nerwica, której objawy ignorowałam przez długi czas (w zasadzie odkąd zaczęłam pracować). Po dosyć długiej terapii, także farmakologicznej, koszmary zaczęły pojawiać się coraz rzadziej, ale fobia nie zniknęła tak szybko. Na szczęście dzisiaj jest zdecydowanie lepiej – co prawda po obudzeniu się w środku nocy (nawet jeśli nie pamiętam, czy coś mi się śniło) z reguły nie zasypiam już do rana, za to wieczorami nie miewam już ataków paniki i jeśli położę się o odpowiedniej porze (przede wszystkim – nie za wcześnie), to najczęściej w ciągu godziny udaje mi się zasnąć.

Anna Dąbkowska
Redaktor portalu bitwaozdrowie.pl

8 thoughts on “Somnifobia

  1. Natalia

    Mam 12 lat i także mam problemy z zasypianiem, przeciętnie zasypiam ponad godzinę, w najgorszym przypadku zasypiam 4 godziny. To wiąże się z tym, że jestem okropnie zmęczona, a kładę się spać o 21:30, bo wiem, że zasnę dopiero za około godzinę, a wstaję o 6:30.

    Reply
  2. ela1595

    Takie fobie mogą wykańczać organizm. Brak wyspania, znużenie, drażliwość. Wszystko się wiąże z tym. Trzeba iść do psychologa i starać się walczyć z takimi zaburzeniami.

    Reply
  3. Ewa

    Mam 13 lat. Jestem dosyć młoda na takie lęki. Jednak mam słabą psychike. Chodziłam do psychologa, lecz on nic mi nie dawał. Piszę to 00:20, nie umiem się uspokoić, ciągle płaczę, panikuję, wpadam w bezdech. Mam już dosyć. To już 2 dzień. W 1 dzień pomagała mi moja mama jednak zasnęłam na 4 godziny i musiałam iść do szkoły. Dziś powiedziała mi, że nie mam się przejmować. Ale to nie jest takie proste. Niby się niczym nie przejmuję. A nie umiem zasnąć. Znów będę płakać z rana. Po prostu chodźby najmniejsze słowo co by mnie uraziło i mogę wpaść w panike. Mam tego dość. Boje się. Środki uspokajające biore, lecz one i tak nic nie dają.

    Reply
  4. Asia

    Mam 12 lat i mam wielkie problemy z zasypianiem śpie od 3 do 5 godzin a jak nabierają mnie dziwne nieopanowywalne myśli i dziwne dźwięki robie wszysyko by nie zasnąć w takich sytuacjach śpie od 0 do 2 godzin moim problemem jest równierz to, że wybudzam sie kilka razy w nocy i wstaje około 5:00. Prubowałam brać jakieś leki nasenne ale one nie pomagały. Czy to może być fobia?!?

    Reply
  5. Kamil

    Mam 22 lata i zachorowałem na somnifobie stało się to tak nagle a dokładnie po jednej nie przespanej nocy. Zdarzyło mi się nie zasnąć przez jedną noc, rano gdy próbowałem zasnąć miałem ataki paniki i lęki gdy zamykałem oczy podczas zasypiania, lęki były wywołane myślami że już nigdy nie uda mi się zasnąc. Mam nadzieję że uda mi się kiedyś z tego wyleczyć.

    Reply
  6. Nadia

    Mam tylko 13 lat, ale ostatnio po prostu…zaczęłam bać się zasypiania. Właściwie, dopiero dzisiaj wpadłam na pomysł, że może mam jakąś fobię. Jest sierpień, kiedy to zaczęłam chodzić spać później…koło maja, czerwca? Wtedy było to łagodne, po prostu kiedy kładłam się spać koło 22/23 (mam wstawać koło 7) siedziałam na telefonie do koło 2, bo ‘nie chciało mi się spać’. W wakacje to się nasiliło, w końcu, nie miałam określonej godziny, o której muszę wstać. Kiedy byłam na kolonii, również nie chciałam chodzić spać. Koleżanki z pokoju już słodko spały, a ja..? Starałam się jakoś wypełnić te godziny bezczynności. Wstawałam najpóźniej z nich. Gdy pojechałam do babci, oczywiście to samo. Po powrocie do domu…w ostatnich dniach to się nasiliło. Już wcześniej miewałam coś w rodzaju, paniki przed pójściem spać. Nie chodzi tylko o niewytłumaczalny strach (o zdrowie, bezpieczeństwo, przyszłość), ale również coś, co mówiło mi w głowie: jesteś najgorsza, do niczego się nie nadajesz itp. Po prostu…boję się tego momentu, konkretnie w nocy, kiedy mam się przebrać w piżamę, umyć, pościelić łóżko, zgasić światło, położyć się i próbować zasnąć. Odpłynąć. Rano…potrafię spać nawet do 12. Kiedy wstanę o godzinię 7,9,10 czy 13 to nie ma znaczenia. I tak nie będzie mi się chciało iść spać. Mogę być zmęczona, ale…położyć się i z a s n ą ć? Kto by to robił, prawda..? Naprawdę ciężko mi jest się zebrać do pójścia spać. Taki nieuzasadniony lęk przed tym… Przynajmniej teraz już wiem, o co chodzi.

    Reply
  7. Bogusia

    Współczuję Wam i namawiam do podjęcia leczenia – taki stan nie może trwać w nieskończoność! Pozdrawiam oraz trzymam kciuki, ażeby Wasze życie powróciło do równowagi, by to straszne schorzenie odeszło w niepamięć. Trzymajcie się i walczcie o siebie!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *